Przejdź do treści głównej
AndersGGZ
Powrót do bloga
Terapia · 26 maja 2026 · 10 min czytania
Autor: Gz-psycholoog w AndersGGZ

EMDR przy traumie: jak działa i dla kogo

Jako gz-psycholog (psycholog zdrowia) od ponad piętnastu lat leczę osoby z traumą, a EMDR to jedna z metod, którymi za każdym razem jestem pod wrażeniem. A jednak u pacjentów budzi wiele pytań: co właściwie się dzieje, gdy mam wodzić wzrokiem za palcami, i dlaczego miałoby to pomóc? Zrozumiałe, bo na pierwszy rzut oka wydaje się to niemal zbyt proste, by było prawdziwe. W tym artykule spokojnie wyjaśniam, co trauma robi z pamięcią, jak działa EMDR i dla kogo jest odpowiednia.

Czym właściwie jest trauma?

Słowa „trauma” używamy dziś do wszystkiego, ale w opiece psychiatrycznej rozumiemy przez nie coś konkretnego: psychiczne następstwa jednego lub więcej wstrząsających zdarzeń, takich jak wypadek, przemoc, strata czy długotrwały brak bezpieczeństwa. Traumą nie jest samo zdarzenie, lecz to, co ono robi z człowiekiem — czasem jeszcze wiele lat później.

Cechą traumatycznego wspomnienia jest to, że nie zostało „porządnie odłożone na miejsce”. Zwykłe przykre wspomnienie blaknie i odczuwa się je jako przeszłość. Traumatyczne wspomnienie potrafi napaść tak, jakby działo się TERAZ: z obrazami, zapachami, walącym sercem, przerażeniem. Wie się, że to minęło, ale ciało i mózg jeszcze nie dostały tej wiadomości.

Czy to znajome, że pewne wspomnienie wciąż potrafi napaść z pełną siłą, jakby nie upłynął żaden czas? To „nieprzetworzenie” jest właśnie tym, na co oddziałuje EMDR.

Czym jest EMDR?

EMDR to skrót od Eye Movement Desensitization and Reprocessing (odwrażliwianie i przetwarzanie za pomocą ruchu gałek ocznych). To forma psychoterapii opracowana w latach osiemdziesiątych przez amerykańską psycholog Francine Shapiro, od tego czasu na całym świecie dalej badana i udoskonalana. Jej sedno: zmniejszyć ładunek emocjonalny wstrząsającego wspomnienia, tak by nie panowało już nad codziennym życiem.

Ważne, by podkreślić: wspomnienie nie znika i nie taki jest cel. Zmienia się to, jak wspomnienie się odczuwa. Po udanym leczeniu można wrócić myślami do tego, co się stało, bez tego, że wciąż napada. Fakty pozostają, a przytłaczające napięcie wokół nich topnieje.

Wiele osób uważa to za pokrzepiającą myśl: nie trzeba wymazywać ani zapominać swojej przeszłości, by mniej z jej powodu cierpieć.

Jak przebiega sesja?

Sesja EMDR z zewnątrz wygląda nietypowo. Wspólnie z terapeutą przywołuje się przykre wspomnienie, z najgorszym obrazem i towarzyszącym mu uczuciem. Jednocześnie prosimy o wykonywanie zadania rozpraszającego uwagę — klasycznie wodzenie wzrokiem za ręką poruszającą się w tę i z powrotem, ale może to być też dźwięk (na przemian w lewym i prawym uchu) albo delikatne stukanie.

To rozpraszające zadanie wykonuje się w krótkich seriach, z chwilą przerwy, by podzielić się tym, co się pojawiło. Nie trzeba obszernie opowiadać ani na nowo przeżywać swojej historii; przede wszystkim dopuszcza się to, co samo wypływa, a my podążamy tam, dokąd zmierza mózg. Krok po kroku napięcie wokół wspomnienia opada.

Idea jest taka, że i przywoływanie wspomnienia, i wykonywanie tego zadania obciążają pamięć roboczą, która ma ograniczoną pojemność. Przez tę „podwójną pracę” wspomnienie staje się mniej ostre i żywe, a mózg dostaje szansę, by na nowo, spokojniej, je zapisać.

Dlaczego coś tak prostego działa?

To dokładnie pytanie, które pacjenci zadają mi najczęściej, często z pewnym sceptycyzmem. Szczera odpowiedź: co do dokładnego mechanizmu działania naukowcy nie są jeszcze do końca zgodni. Najbardziej rozpowszechnione wyjaśnienie to opisana przed chwilą teoria pamięci roboczej: nie da się jednocześnie żywo trzymać wspomnienia i wykonywać zadania wymagającego uwagi, przez co wspomnienie „blaknie”.

To, co wiemy na pewno, to że działa, a to ostatecznie się liczy. Nie trzeba do końca rozumieć silnika, by zauważyć, że samochód jedzie. Co więcej: wiele osób ceni właśnie to, że nie musi bez końca mówić ani analizować. EMDR wykonuje dużą część pracy na warstwie, która leży pod słowami.

Wątpliwość czy sceptycyzm są zresztą całkiem normalne i nie stanowią żadnej przeszkody dla efektu. Nie trzeba w to „wierzyć”, by odnieść korzyść.

Dla kogo EMDR jest odpowiedni i jak dobrze działa?

EMDR jest przede wszystkim udowodniony jako skuteczny przy zespole stresu pourazowego (PTSS/PTSD). Jest zalecany przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) oraz w holenderskim standardzie opieki Psychotrauma jako jedna z terapii pierwszego wyboru. Ponad trzydzieści kontrolowanych badań i duża metaanaliza z niemal 6000 uczestnikami pokazują, że działa — zarówno bezpośrednio po leczeniu, jak i pół roku później.

Ale nie jest tylko dla „pełnego” PTSS. Także przy przykrych wspomnieniach, które wpływają na codzienne życie, choć nie spełniają wszystkich kryteriów PTSS, EMDR może pomóc. Chodzi o przykre doświadczenie medyczne, stratę, nękanie czy wstrząsające zdarzenie, które nie chce puścić. Coraz częściej EMDR stosuje się też przy dolegliwościach, u których podłoża leży trauma, jak niektóre postaci lęku.

Czy EMDR pasuje właśnie do Pana czy Pani, nigdy nie rozstrzygamy na papierze, lecz wspólnie podczas intake, z uwagą na Pana czy Pani historię, wytrzymałość i pochodzenie. Czasem najpierw potrzebna jest stabilizacja, zanim zabierzemy się za wspomnienia. To nie opóźnienie, lecz staranność.

Czego można spodziewać się po sesji?

EMDR bywa intensywne. W trakcie i tuż po sesji emocje mogą sięgać wysoko, a w kolejnych godzinach lub dniach proces przetwarzania czasem jeszcze trwa: można być bardziej zmęczonym, żywiej śnić albo mieć nowe myśli i obrazy. To, choć bywa niewygodne, jest zwykle znakiem, że coś ruszyło z miejsca.

Zawsze do tego przygotowujemy i dajemy oparcie na czas między sesjami. Dobre leczenie traumy oznacza też, że wie się, co robić, gdy w domu na chwilę zaczyna straszyć. Nie jest się z tym sam; budujemy to starannie, w tempie, które da się udźwignąć.

A to, co piękne? Wiele osób zauważa różnicę już po kilku sesjach. Wspomnienie, które latami leżało jak kamień na piersi, może wreszcie zacząć odczuwać się jako to, czym jest: coś z przeszłości. Proszę sobie wyobrazić: które wspomnienie chciałby Pan czy chciałaby Pani móc oddać przeszłości, tam gdzie jego miejsce?

EMDR a Pana czy Pani pochodzenie

Trauma i sposób, w jaki się ją przeżywa, nie są oderwane od języka, kultury i historii życia. To, co odczuwa się jako groźne lub wstydliwe i jak wolno mówić o trudnych zdarzeniach, różni się w zależności od świata życia. Wspomnienie może być obciążone znaczeniami, które mają sens tylko w Pana czy Pani kontekście.

Dlatego w AndersGGZ prowadzimy EMDR w ramach podejścia wrażliwego kulturowo i, tam gdzie to możliwe, w Pana czy Pani własnym języku. Właśnie przy traumie, gdzie słów często brakuje, robi różnicę to, że terapeuta rozumie Pana czy Pani świat.

Czy ma Pan czy Pani poczucie, że wstrząsające zdarzenie wciąż za Panem czy Panią ciągnie? Warto o tym porozmawiać, podczas pierwszej rozmowy, w Pana czy Pani tempie. Nie trzeba mieć tego najpierw samemu rozwiązanego, by się zgłosić.

EMDR, CGT czy ekspozycja — jaka jest różnica?

EMDR nie jest jedynym udowodnionym leczeniem traumy. W wytycznych zalecane są też ukierunkowana na traumę terapia poznawczo-behawioralna (CGT/CBT) oraz terapie ekspozycyjne. Przy ekspozycji, krok po kroku i w bezpiecznym otoczeniu, właśnie dłużej wystawia się na wspomnienie albo na sytuacje, których się unika, tak by ciało nauczyło się, że niebezpieczeństwo minęło.

Największa praktyczna różnica tkwi w przeżyciu. Ekspozycja wymaga, by dopuszczać wspomnienie obszerniej i dłużej, podczas gdy EMDR jest często krótszy i mniej „słowny”: nie trzeba szczegółowo opowiadać całej swojej historii ani wciąż na nowo jej przeżywać. Dla jednych odczuwa się to lżej, dla innych lepiej działa właśnie podejście ekspozycyjne.

Która metoda pasuje najlepiej, zależy od dolegliwości, preferencji i tego, co da się udźwignąć. Czasem łączymy techniki. Dobra wiadomość jest taka, że nie ma jednej „właściwej” drogi, lecz kilka udowodnionych tras do tego samego celu. Które podejście na pierwszy rzut oka przemawia do Pana czy Pani najbardziej?

Częste nieporozumienia wokół EMDR

Nieporozumienie pierwsze: „EMDR to rodzaj hipnozy”. Nie jest. Podczas sesji jest się w pełni przytomnym, jasno myślącym i uważnym; zawsze samemu zachowuje się kontrolę i można w każdej chwili przerwać. Nic nie dzieje się bez Pana czy Pani wiedzy.

Nieporozumienie drugie: „Stracę swoje wspomnienia”. Też nie. EMDR niczego nie wymazuje; zdejmuje ze wspomnienia ostry, przytłaczający ładunek. Nadal będzie się dokładnie wiedzieć, co się stało — tyle że powrót myślami do tego będzie o wiele mniej bolesny.

Nieporozumienie trzecie: „Działa u każdego od razu i zawsze”. Byłoby pięknie, ale nie jest to takie proste. Przy pojedynczej traumie idzie czasem zaskakująco szybko, przy bardziej złożonych lub długotrwałych problemach potrzeba więcej czasu i budowania. I jak przy każdym leczeniu, nie u każdego przyjmuje się równie dobrze. Uczciwe stawianie oczekiwań po prostu do tego dla mnie należy.

Ile sesji jest potrzebnych?

Pytanie, które zadaje niemal każdy, i słusznie. Szczera odpowiedź: to bardzo różnie. Przy jednorazowym, wyraźnie zarysowanym zdarzeniu (jeden wypadek albo jedno wstrząsające doświadczenie) kilka sesji może już wiele zmienić. Przy traumie, która narastała latami albo splotła się z innymi dolegliwościami, potrzebna jest dłuższa droga.

Często pracujemy etapami. Najpierw dbamy o to, by stało się dość stabilnie, aby zabrać się za najcięższe wspomnienia: to się nazywa stabilizacją. Dopiero potem przechodzimy do ukierunkowanego przetwarzania. Ta budowa to nie strata czasu, lecz właśnie to, co czyni leczenie bezpiecznym i trwałym.

Od początku robimy jedno: wspólnie kreślimy realistyczny obraz i stopniowo go korygujemy. Nie zaczyna się więc od otwartego końca; regularnie oceniamy, czy jest się na właściwym kursie i czego jeszcze trzeba.

Źródła

Ten artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje osobistej porady specjalisty. Masz wątpliwości lub pytania dotyczące własnej sytuacji? Skontaktuj się z nami bez obaw.

Masz pytania albo chcesz się zgłosić?

Chętnie pomyślimy razem z Tobą, w Twoim języku i w Twoim tempie.