Przejdź do treści głównej
AndersGGZ
Powrót do bloga
Praktycznie · 28 kwietnia 2026 · 10 min czytania
Autor: Verpleegkundig specialist GGZ w AndersGGZ

Czekanie na pomoc: co możesz zrobić w czasie oczekiwania

Jako verpleegkundig specialist (specjalista pielęgniarstwa) codziennie rozmawiam z ludźmi, którzy zrobili już swój krok, opowiedzieli swoją historię, a potem słyszą: „wpisujemy Pana czy Panią na listę oczekujących”. To przykry moment. Wreszcie znalazło się odwagę, a teraz trzeba czekać. Przez ponad piętnaście lat w opiece widać było, jak ciężki potrafi być ten okres, ale też jak wiele można w nim zrobić samemu. Ten artykuł porządkuje, jakie ma się prawa i co praktycznie da się zrobić w trakcie czekania, tak by czekanie nie oznaczało stania w miejscu.

Ile trwa „normalne” czekanie? Treeknorm w skrócie

W Holandii obowiązują ustalenia co do tego, jak długo maksymalnie wolno czekać: tak zwane treeknormen (normy Treek). Dla opieki psychiatrycznej jest to: maksymalnie 4 tygodnie między zgłoszeniem a rozmową wstępną (intake), maksymalnie 10 tygodni między intake a rozpoczęciem leczenia oraz maksymalnie 14 tygodni łącznie. To nie są niezobowiązujące wartości docelowe, lecz uzgodnione na szczeblu krajowym górne granice.

Rzeczywistość jest niestety bardziej oporna. Holenderski urząd nadzoru opieki zdrowotnej NZa (Nederlandse Zorgautoriteit) podał na początku 2026 roku, że znaczna część osób na liście oczekujących do opieki psychiatrycznej czeka dłużej, niż pozwalają te normy. Ważne, by wiedzieć: uderzająco wiele osób nie wie, że z takim przekroczeniem można coś zrobić. Pan czy Pani już wkrótce tak.

Warto zadać sobie pytanie: czy wiadomo dokładnie, kiedy wpłynęło Pana czy Pani zgłoszenie i ile tygodni od tego czasu minęło? To zestawienie dat jest punktem wyjścia, bo decyduje o tym, czy norma została przekroczona.

Pana czy Pani prawo: proszę poprosić o wachttijdbemiddeling

To najważniejsza rzecz z całego artykułu. Pana czy Pani ubezpieczyciel zdrowotny ma tak zwaną zorgplicht (obowiązek zapewnienia opieki). Oznacza to, że ubezpieczyciel jest ustawowo zobowiązany pomóc w uzyskaniu opieki na czas. Wachttijdbemiddeling (nazywana też zorgbemiddeling albo wachtlijstbemiddeling, czyli pośrednictwo w sprawie oczekiwania) jest tego konkretnym narzędziem.

Jak to działa? Dzwoni się albo pisze do działu zorgbemiddeling swojego ubezpieczyciela, wyjaśnia, na co i jak długo już czeka, a oni szukają placówki z krótszym czasem oczekiwania. Nic to nie kosztuje i nie zmienia Pana czy Pani eigen risico (udziału własnego) ani refundacji. Consumentenbond (holenderska organizacja konsumencka) aktywnie zachęca oczekujących, by z tego korzystali — właśnie dlatego, że robi to tak niewiele osób.

Wiele osób się waha, z myślą „nie chcę zawracać głowy” albo „jeszcze wypadnę z kolejki”. To dokładnie ten błąd w myśleniu, którego tu nie warto popełniać. Nie prosi się o przysługę; korzysta się z prawa. Co w tej chwili powstrzymuje Pana czy Panią przed wykonaniem tego jednego telefonu?

Pozostań w kontakcie z huisarts i POH-GGZ

Czekanie nie oznacza, że jest się z tym samemu. Pana czy Pani huisarts (lekarz rodzinny) oraz praktijkondersteuner ggz (POH-GGZ, asystent lekarza rodzinnego do spraw zdrowia psychicznego) mogą wspierać w trakcie oczekiwania, trzymać rękę na pulsie i, w razie potrzeby, podnieść priorytet. Spokojnie można umówić się na wizytę z komunikatem: „jestem na liście oczekujących i zależy mi, żeby ktoś przyglądał się, jak się czuję”.

To nie zbędny luksus. Dolegliwości mogą się w trakcie czekania nasilać i właśnie wtedy ważne jest, by ktoś to widział. Gdy się zaostrza, huisarts może skorygować pilność, zorganizować kontakt pomostowy albo pomyśleć wspólnie o tymczasowym wsparciu.

Proszę umówić się z samym sobą na prostą zasadę: jeśli zauważę, że idzie w złą stronę, dzwonię do swojego huisarts, zamiast to przeczekiwać. Czekanie nie jest powodem, by ignorować sygnały.

Zadbaj o siebie małymi, wykonalnymi krokami

Ostrożnie podchodzę do rad w rodzaju „idź sobie na spacer”, bo gdy człowiek tkwi w dołku, bywa to odbierane jak obelga. A jednak sedno jest słuszne: właśnie w niepewnym okresie pomaga trzymać się kilku kotwic. Nie po to, by „wyzdrowieć”, lecz by utrzymać się na nogach, zanim zacznie się leczenie.

Chodzi o przewidywalny rytm dnia (wstawanie i kładzenie się o stałych porach, także w pustym tygodniu), odrobinę ruchu i kontakt z ludźmi, którym się ufa. Ruch i światło dzienne mają udowodniony, choć skromny, korzystny wpływ na nastrój i napięcie. Nie musi to być nic wielkiego: dziesięć minut na dworze to więcej niż zero minut na dworze.

Proszę też uczciwie skorygować swoje oczekiwania. Celem tego okresu nie jest „wyzdrowieć w pojedynkę”, lecz „wytrzymać, aż przyjdzie kolej”. To zupełnie inny, znacznie bardziej osiągalny cel. Który jeden mały nawyk dałby Panu czy Pani oparcie w tym tygodniu?

Przełam izolację: mów o tym

Czekanie często odbywa się w ciszy, a cisza czyni dolegliwości cięższymi. Proszę powiedzieć komuś ze swojego otoczenia, że jest się na liście oczekujących i co się przy tym czuje. Nie musi to być długa opowieść; czasem „szukałem pomocy i teraz czekam, jest dość ciężko” już wystarcza, by poczuć się mniej samotnie.

Istnieją też miejsca o niskim progu, gdzie można się wygadać w trakcie czekania. Organizacja pacjencka MIND oferuje informacje i wsparcie, są też telefoniczne i internetowe linie wsparcia. Grupa samopomocy albo osoba z własnym doświadczeniem (ervaringsdeskundige) potrafi na tym etapie zaskakująco wiele znaczyć.

Bliscy czasem to czytają. Jest Pan czy Pani taką bliską osobą? Proszę pytać nie tylko „masz już jakieś wieści?”, ale też „jak się teraz czujesz?”. Bycie obecnym w trakcie czekania jest być może najcenniejszym, co można zrobić.

Kiedy to coś więcej niż czekanie? W kryzysie

Wachttijdbemiddeling i troska o siebie dotyczą zwykłego okresu oczekiwania. Ale gdy naprawdę już nie sposób, obowiązuje coś innego. Jeśli pojawiają się ostre, mroczne myśli albo poczucie, że mógłby Pan czy Pani zrobić krzywdę sobie lub komuś, proszę nie czekać na swój intake.

W ciągu dnia proszę od razu dzwonić do własnego huisarts, a poza godzinami pracy — na huisartsenpost (dyżurny punkt lekarza rodzinnego); mogą oni w trybie pilnym uruchomić crisisdienst (służbę kryzysową). W razie myśli samobójczych dzień i noc dostępne jest 113 Zelfmoordpreventie, telefonicznie pod numerem 0800-0113 albo przez czat na 113.nl. Jest tam ktoś, kto słucha, właśnie w chwilach, gdy wszystko staje się zbyt trudne.

Proszę pamiętać: lista oczekujących dotyczy opieki planowej. Kryzys jest poza nią i istnieją do niego inne, szybsze drogi. Nagłej potrzeby nigdy nie trzeba „odkładać” do czasu, aż przyjdzie kolej.

Przygotuj swój telefon: mała lista kontrolna

Czy dzwoni się do zorgbemiddeling swojego ubezpieczyciela, czy kontaktuje z placówką — bardzo pomaga mieć kilka rzeczy pod ręką. Skraca to rozmowę i zapobiega temu, że później trzeba będzie oddzwaniać.

Warto przygotować: datę zgłoszenia i placówkę, do której się zgłosiło, numer polisy ubezpieczenia zdrowotnego oraz krótki opis tego, na co się czeka (intake czy leczenie). Proszę też z góry przemyśleć, jak daleko jest się gotowym dojeżdżać i czy jest się otwartym na (częściowo) leczenie online, bo to znacznie zwiększa szansę na szybsze miejsce.

Na koniec proszę zapisać, o co chce się zapytać, na przykład: „Jaki jest obecnie najkrótszy czas oczekiwania, jaki mogą Państwo dla mnie znaleźć?”. Z tymi kilkoma notatkami stoi się mocniej, właśnie w chwili, gdy głowa nie zawsze jest jasna. Co postawiłby Pan czy Pani na tej liście jako pierwsze?

Opcje pomostowe: od POH-GGZ po rzetelną samopomoc

Między zgłoszeniem a leczeniem często jest luka, ale ta luka nie musi być całkiem pusta. Praktijkondersteuner ggz (POH-GGZ) przy Pana czy Pani huisarts może czasem zaoferować rozmowy pomostowe: nie pełne leczenie, ale miejsce, gdzie można się wygadać i dostać pewne wskazówki.

Poza tym jest rzetelna samopomoc. Na Thuisarts.nl znajdzie Pan czy Pani jasne, oparte na wiedzy lekarzy informacje i ćwiczenia przy częstych dolegliwościach, takich jak przygnębienie, lęk i problemy ze snem. Istnieją też uznane internetowe programy samopomocy i aplikacje. Ważne: proszę traktować je jako wsparcie po drodze, a nie zamiennik leczenia. Przy poważnych lub nasilających się dolegliwościach profesjonalna pomoc pozostaje niezbędna.

Także kontakt z osobami w podobnej sytuacji (lotgenotencontact) potrafi na tym etapie zaskakująco wiele dać. Świadomość, że nie jest się jedynym, kto się zmaga, i usłyszenie, jak inni wytrwali, często zdejmuje trochę ostrości z samotności.

Psychiczna strona czekania

Mówimy głównie o stronie praktycznej, ale samo czekanie też coś z człowiekiem robi. Niepewność (jak długo jeszcze?), poczucie „zawieszenia” i czasem cicha myśl, że najwyraźniej nie jest się dość pilnym przypadkiem — to potrafi odbierać siły. Proszę wiedzieć, że te uczucia są normalne i nic nie mówią o tym, jak poważne są Pana czy Pani dolegliwości.

Pomaga uczynić czekanie jak najmniejszym w głowie. Nie „mam przed sobą jeszcze miesiące” (góra, na którą nikt nie potrafi się wspiąć), lecz „przetrwam ten tydzień, i ten”. I proszę nadać czekaniu sens: to nie stracony czas, to rozbieg do nadchodzącej pomocy.

Zauważa Pan czy Pani, że nadzieja opada, a myśli robią się mroczniejsze? Proszę wtedy zaalarmować swojego huisarts. Czekanie na leczenie nigdy nie może oznaczać, że w międzyczasie zostaje się pozostawionym samemu sobie.

Częste pytanie: czy mogę zgłosić się do kilku placówek naraz?

Tak, wolno, i jest to zrozumiały sposób na zwiększenie szans na szybszy start. Proszę jednak pamiętać, że potrzebne jest ważne skierowanie (verwijzing) i że gdy tylko gdzieś faktycznie się zaczyna, pozostałe zgłoszenia porządnie się wycofuje. W ten sposób utrzymuje się listy oczekujących w czystości dla osób, które wciąż czekają.

W razie wątpliwości, co jest rozsądne w Pana czy Pani sytuacji, huisarts albo mediator do spraw opieki (zorgbemiddelaar) u ubezpieczyciela może doradzić. Nie trzeba tego wszystkiego rozgryzać samemu; te drogi właśnie po to istnieją.

Leczenie online: poważna opcja, a nie środek awaryjny

Kto jest otwarty na (częściowo) leczenie online, często wyraźnie zwiększa szansę na szybszy start. Ale proszę nie postrzegać rozmów wideo jako osłabionej namiastki, którą „trzeba wziąć”, bo nie ma nic lepszego. Przy wielu dolegliwościach leczenie online jest równie skuteczne jak spotkanie na miejscu, o ile odbywa się starannie.

Bywa nawet, że ma zalety. Oszczędza czas dojazdu, można rozmawiać z zaufanego otoczenia, a także łatwiej znaleźć terapeutę, który mówi Pana czy Pani językiem, nawet jeśli nie pracuje za rogiem. Właśnie to ostatnie może przy dopasowanej, kulturowo wrażliwej opiece robić różnicę.

Rzecz jasna nie każdemu i nie przy każdej dolegliwości to odpowiada; czasem kontakt fizyczny jest bardziej wskazany. Ale warto to rozważyć, zwłaszcza jeśli szybciej doprowadzi do pomocy. Czy leczenie online obniżyłoby dla Pana czy Pani próg, czy raczej postawiło nowy?

Masz pytania albo chcesz się zgłosić?

Chętnie pomyślimy razem z Tobą, w Twoim języku i w Twoim tempie.